Magiczny Sztorm 2012 - relacja Dwalthrima

Do organizacji turnieju w stolicy przymierzaliśmy się od dłuższego już czasu. Dzięki wspólnemu wysiłkowi stałych bywalców SDK-u udało się nam przeprowadzić bardzo udany turniej, obfitujący w zaskakujące wyniki na stołach oraz przeróżne zabawne sytuacje i teksty około turniejowe. Suma summarum z szesnastu zdeklarowanych uczestników stawiło się nas na Starym Mieście dziesięciu. Niby z frekwencją nie było szału, ale dzięki temu raz, że właściwie nie było dwóch takich samych band (za wyjątkiem skavenów), a dwa że na stołach było naprawdę gęsto jeśli chodzi o makiety. Suto zastawione blaty sprawiły, ze rozgrywki przypominały trochę kołchozową grę z przyjaciółmi i dzięki temu m.in. rywalizacja przebiegała w bardzo sympatycznej i familijnej atmosferze.
Mało tego okazało się, że turniej wypadł równo w rocznicę gdy pięć lat temu jeszcze za czasów prosperity forum na Nowej Gildii skrzyknęliśmy się na pierwsze zapoznawcze piwko coby skonsolidować środowisko warszawskich i okolicznych graczy! Przedziwny zbieg okoliczności pokazujący, że Mordheim w stolicy ma się naprawdę dobrze,  a gracze starają się wspierać system i "scenę" na każdym kroku. Chciałbym wam wszystkim podziękować za te pięć lat i przybić wirtualną oraz przysłowiową "piątkę" :) .
Po tych paru słowach wstępu zapraszam wszystkich do zapoznania się z moją relacją, z punktu widzenia dowódcy najemników z Miasta Białego Wilka.
 
Do gry przystąpiłem z rozpiską, składającą się z 11 Middenheimersów oraz 2-ch najemników: halflinga i strażnika dróg. Wyglądała ona mniej więcej tak:
 
Bohaterowie:
 
- Kapitan: sztylet, miecz, mlot, wilczy płaszcz, tarcza.
- Champion: sztylet, halabarda
- Champion: sztylet, topór, młot
- Młódka: sztylet, młot
- Młodzik: sztylet, młot
 
Stronnicy:
 
- warriorzy x2: sztylet, młot
- warriorzy x2: sztylet, młot
- marksmani x2: sztylet, młot, garłacz
 
Najemne Ostrza:

- Halfling
- Strażnik Dróg
 
Raiting bandy: 116
 
Pierwsza bitwa:
 
Za przeciwnika miałem "Nahara" z Marienburgiem, napakowanym różnymi sprzętami typu dueling pistole oraz z najemnym Elfem i Rangerem z Kisleva. Ekipa Pawła była liczniejsza od mojej o jakieś 2-3 modele.
Rozstawiliśmy na stole, znaczniki przedstawiające worki które trzeba wynieść i zaczęliśmy grę. Jeden ze znaczników wylądował na wieży i po grze wspólnie doszliśmy do wniosku, ze to była trochę bezsensowna lokalizacja, gdyż nikt do tego worka nie dotarł ;) .
Podzieliłem bandę na dwie grupy, pomiędzy którymi operował Roadwarden i Halfling dający wsparcie strzeleckie.
W pierwszych paru turach, Strażnik Dróg dwa razy był zestrzelony z konia, żeby zaraz potem wsiąść na swojego rumaka z powrotem i odstrzelić któregoś z marienburgersów. Na lewej flance wygarnąłem z blunderbasa w zbliżających się przeciwników, ale tylko wywróciłem dwa modele,  a zaraz potem doszło do walki wręcz. Nahar w tym czasie wyprowadzał kolejne worki, które zdobył i dalej się ostrzeliwaliśmy.
Na prawym skrzydle ranger z kisleva skutecznie mi uprzykrzał życie co i rusz tylko nokautując któryś z moich modeli. Koniec końców i tam palnąłem z blunderbusa wysyłając jednego z henchmanów przeciwnika w objęcia Morra.
Tymczasem walka wręcz trwała nadal. Wymienialiśmy się z Pawłem trafieniami, które albo nie raniły albo komuś udawało się atak sparować itp.
 
alt
 
W końcu zaszarżowały niedobitki z drugiego szeregu czyli  wsparcie Marienburga, pod postacią chamipona i henchmana z halabardą. W szeregach Middenheimu Morr zaczął zbierać swoje żniwo. Kolejno  padło dwóch warriorów, youngblood, kapitan i marksman. Roadwarden ustrzelił dwóch przeciwników, Halfling trafił elfa, który spadając z piętra budynku dostał trzy rany i skręcił sobie kark. Zacząłem przemieszczać wsparcie z prawej strony stołu na lewą, ale nie zdałem drugiego testu rozbicia i było po grze. Nie udało mi się wynieść żadnego z worków, natomiast Nahar wyniósł dwa albo trzy.
 
Sekwencja po bitwie: marksman z blundrebusem zgon, tak samo jeden warrior, youngblood multiple injures: -1 WS, old battle wound, - 1 M i w tym momencie przestałem dalej rzucać tylko kopnąłem młodzika w przysłowiowe cztery litery. Kapitan natomiast trafił na arenę i czekała go walka z Pit fighterem!
Rzuciłem więcej na inicjatywę i zaszarżowałem, trafiłem ale nie zraniłem, gladiator się odgryza i na trzy ataki wypada: 2, 1, 2! Kapitan zwietrzył swoja szansę, zwiększa wysiłki wywraca pit fightera, a w następnej turze go dobija. Wpada mi dodatkowe 50 gc oraz 2 exp. Hura! :D
Opłaciłem najemników, odkupiłem youngblooda - świeżaka, dokupiłem jednego warriora oraz zrobiłem małe zakupy sprzętowe: królicza łapka i trochę broni. Wszystkich czterech przeciwników zdjęli stronnicy bądź najemne ostrza więc bohaterowie nie złapali żadnych bonusowych punktów doświadczenia :/.
 
Bitwa druga:
 
Trafiam  na Michała "Zasadzkę" i jego skaveny - ok 9 szczurków z pałami + ratogr. Na środku stołu błąka się uczeń czarodzieja, którego trzeba obezwładnić i wyprowadzić poza stół.
Rozpoczyna Middenheim, galopem roadwarden popędził w stronę młodego magika, ale żeby go ucapić zabrakło mu 3-4". W tym momencie szczury były już na tyle blisko, że szarpanina z uczniakiem groziła atakiem od tyłu na strażnika dróg. Skaveny zaszarżowały pierwsze i wyjęły dwóch moich  wojowników. Ratogr spalił zaś szarżę na wardena.Trzy szczury dopadły ucznia czarodzieja i jednemu z nich udało się magika obezwładnić .
 
alt
alt
 
Przeprowadziłem kontr szarżę eliminując jednego szczura oraz wywracając dwa inne skaveny.
Strażnik dróg wystrzelił w ratogra i bach krytyk - szczurogr dostał dwie rany na dzień dobry. Z ruin szopy wyskoczył strzelec i wygarnął z blunderbusa po ratogrze aż w grupę skavenów, przymierzających się do wyprowadzenia ucznia czarodzieja. Rzut na zranienie ratraka - 6 i zgon! 
Zdjęcie ratogra w jedną turę to rzecz niebywała, a mina Zasadzki bezcenna! Schodzi również uczeń czarodzieja oraz jeszcze jedne czy dwa szczurki. Zasadzka ucieka. Po bitwie na amen zszedł ratogr oraz black skaven i Michał musiał robić drugi restart bandy w tym turnieju.
 
Sekwencja po bitwie: Obaj moi wojownicy wracają w pełni sił na łono bandy.
Dostaje trochę kasy, za którą opłacam najemników i dokupuje warriora. Znajduje także mapę Mordheim. Sypią się pierwsze rozwoje: Kapitan skill, dostaje resilienta, youngblodka +1 LD, wariorzy +1 LD, Halfling skill - quick shot
 
Bitwa Trzecia:
 
Przeciwko "Ulrykowi" i jego Orkom. Skład zielonych to troll i sześć czy siedem orków, więc mam przewagę liczebną.
Scenariusz "ocupy" czyli zajmujemy domki w których mogą być magiczne pułapki + na środku znajduje się rezydencja czarodzieja. Nie ma testów rozbicia, rozgrywka przewidziana jest na osiem tur.
Początek gry to animozje wśród orków, które chyba ze trzy razy w tej grze okładały się dla sportu po łbach, z czego nic nie wynikło.
Na samym początku zająłem wojownikami dwa domki, w których na całe szczęście nic się nie stało. Ulryk powoli napierał do przodu, żeby potem wysłać dwa orki do domków najbliżej swojej krawędzi. Ostrzeliwanie trolla z kuszy nic nie dało, bydle regenerowało ranę za raną, grrrr... Roadwarden w końcu zmienił cel i udało mu się odstrzelić jednego orka.
Wpadłem jednym z wojowników do rezydencji czarnoksiężnika, w której nieproszony gość dostał nokautującego go magicznego strzała. Troll zaszarżował bidaka i  zrobi  z brodacza krwawy naleśnik. Wygarnąłem w odwecie w stwora z garłacza i zdjąłem mu pierwszą ranę. Wystrzał zabił również kolejnego orka w linii strzału i nic nie zrobił hersztowi. Wszyscy moi bohaterowie oraz jeden wojownik zaszarżowali trolla. Wbili mu chyba z cztery rany z czego troll zdołał zregenerować dwie, ale i tak wylądował na plecach. Z tyłu szaman prażył jakimiś wrednymi błyskawicami gorka i morka w mojego kapitana i championa, wywracając ich. Trolla udaje się w Końcu dobić. Marksman z bez użytecznym już blunderbasem powoli przemieszczał się w kierunku jednego z pozostałych domków. Halfling zdjął orkowego bossa. Zdesperowany ork-stronnik zaszarżował mojego championa usiłując trafić go przez okno. Roadwarden natomiast ogłuszył innego orka. Bohaterowie z Middenheim zaszarżowali na orka, który swoja odwagę przepłacił życiem. Szaman prażył w dalszym ciągu za okna swoimi czarami. W końcu Halflingowi udało się go ustrzelić.
Gra zbliżała się powoli do ósmej tury czyli do końca. Na stole znajdowały  się już tylko trzy orki z czego dwa schowane w domkach. W ostatniej turze mraksmanowi udało się usłyszeć chowającego się orka, zaszarżować go i ogłuszyć. Dzięki temu manewrowi na koniec gry zajmąłem cztery domki w tym rezydencje na środku stołu!
 
Sekwencja po bitwie: W domu czarodzieja kapitan znalazł naszyjnik, który można upłynnić za 50 gc. Do tego doszło jakieś drugie tyle  gc z exploracji. Za zdobyczne korony opłaciłem najemników, odkupiłem marksmana z blunderbusem, a także kupiłem dwie królicze łapki i tyle samo sztuk broni.
Rozwoje: Kapitan skill - mighty blow, młodzik inicjatywa, warriorzy +1 WS, Roadwarden +1 Inicjatywa  :/, młódka + 1 WS
 
Bitwa czwarta:
 
Middenheiim vs Opętani Michała M.T. W pułapkach rozsianych na całym stole mieli być uwięzieni, członkowie band, a także inne dziwne stwory itp. zdarzenia.  Michał dość gładko uwolnił swoich trzech zawodników, ja natomiast
trochę z bardzo się rozproszyłem  i postawiłem sobie za punkt honoru uwolnienie wszystkich swoich modeli z magicznych wiezień co niestety odbiło się na wyniku rozgrywki. W jednej z pułapek otwieranej przez Halflinga znajdował się kultysta, który w okamgnieniu ubił niziołka, chyba juz w drugiej turze. Uwolniłem trzech swoich ludzi, z jednej pułapki wyskoczył zombi, z którym użerałem się dwie tury. Roadwarden ustrzelił tylko jedne model i zdał jakimś beastmanom po ranie. Tymczaem possessdzi byli coraz blizej. W końcu mnie zaszarżowali i się okazało, że co jeden to ma jakiegoś resilienta, strike to injure i inne mutacje w postaci ogonów skorpiona.
 
alt
 
Gdy zeszło mi dwóch wojowników i champion, a kapitan  razem z youngbloodem i drugim championem leżeli u stóp chaosytów, zapowiadały się krwawe dożynki moich brodaczy więc zarządziłem odwrót.
 
Sekwencja po bitwie: wojownik do piachu, champion po bliskim spotkaniu z opętanym dostaje odporność na strach.
Dzięki mapie Mordheim mogę zrobić przerzut kostek w exploracji i wpada mi ciut więcej kasy. Opłacam najemników, odkupuje henchmana i nawet zostaje mi jeszcze górka, za którą wynajmuje na ostatnia bitwę warlocka.
 
Bitwa piąta:
 
Przeciwko Łowcom Czarownic pod wodzą Darka "Karla Franza". Od początku zakładam, że w tej ostatniej bitwie z odwiecznym wrogiem wyznawców Ulryka, czyli rywalizującym kultem Młotodzierżcy nie będzie pomiłuj tylko zażarty bój. Na środku stołu czarodziej odprawiał swój rytuał, a dodatkowo trzeba było jak najbardziej wyniszczyć przeciwnika.
 
alt
 
Czarnoksieznik okazał się szczwaną bestią i trzy razy z rzędu (sic!) wysyłał na nas wyczarowane przez siebie pomioty magi, w grupach po trzech czterech. Użeraliśmy się z  nimi obaj z Darkiem przez pierwszych chyba  pięć tur, w międzyczasie grzejąc w czarodzieja z broni dystansowej.
 
alt
 
Gdy typ był już znokautowany, troje bohaterów + wojownik zaszarżowało na czarnoksieznika dobijajac go definitywnie. Łowcy Czarownic wysypali się z zaułka na placyk na środku stołu i zaczeła się krwawa rywalizacja w imię Sigmara i Uryka. Kapłanowi dwukrotnie udała się moflitwa soulfire, która wyeliminowała Halflinag i jednego z wojwoników. Fllaglanci  nieziemsko zaczeli młócić swoimi cepami i szala zwycięstwa poczęła pzrechylać się na stronę Inkwizycji. Jako pierwszy zdałem test rozbicia i  kim popadnie zaszarżowałem przeciwnika. Trzy kolejne tury okładaliśmy sią czym się dało, na zmianę zdając testy rozbicia i eliminując sobie kolejne modele. Darek zdjął mi niespełna połowę bandy, ja jemu natomaist 3/4 i w końcu Łowcy uszli  z placu boju. To była jedna z lepszych gier na tym turnieju niczym wisienka na torcie!
Dzieki nieustępliwej postwie najemników z Middenheim udaje mi sie odrobić conieco punktów w kalsyfikacji końcowj i rzutem, na taśme załapalem sie na trzecie miejsce na pudle :)
 
alt
 
Koncząc pisać tą realcję, kończę również pić herbatę z pamiatkowego kubka, który dostał każdy z uczestników turnieju. Sponsorzy naprawde się popisali i każdy z uczestników dostał także po jakimś małym blisterku. Jednym słowem turniej był na bogato, jak chyba nigdy + Tomek  poraz pierwszy w historii "sceny" raportował wyniki turnieju na żywca, online na naszej stronie. Podziękowania dla Hakostwa za ogarnięcie tematu i czuwanie nad całym turniejem, a także dla wszystkich przybyłych uczestników. Było naprawdę w pytę - nawiaązjąc do humoru Pandy, który udzielił sie chyba wszystkim uczestniczącym w turnieju  graczom ;) .
Do zobaczenia w SDK-u i na kolejnych turniejach!

Szukaj

Ogłoszenia

Spotkania klubowe:

 

Wtorki, od godz. 19:00.

Soboty, od godz. 9:00.

Niedziele, od godz. 11:00.

 

(prosimy o upewnienie się, czy zajęcia w danym terminie nie zostały odwołane)

  

Pokazy i nauka gry:

 

[aktualnie brak zaplanowanych]

 

Warsztaty makietowe:

 

[aktualnie brak zaplanowanych]

 

***

Tu się spotykamy:

 

Staromiejski Dom Kultury w Warszawie,

Sala "Klubowa", I. piętro.

 

***

KLUBOWY KALENDARZ!

Pinterest!

Pinterest

DT na Facebooku

Kto online

Naszą witrynę przegląda teraz 429 gości 

Logowanie