Od ostatniego turnieju min??o p? roku z ma?ym haczykiem i w sumie organizacja drugiego turnamentu w tym samym roku wysz?a nam przypadkiem gdy okaza?o si? ?e wi?kszo?? z nas nie b?dzie mog?a pojecha? na Mad Days do Lublina. Pomys? wyp?yn?? w trakcie, ktrego? wtorkowego grania, a reszta posz?a ju? z grki...
Jad?c na turniej +/- spodziewa?em si? z jakimi bandami przyjdzie mi si? mierzy?, jednak?e turnieje rz?dz? si? w?asnymi prawami i w?a?ciwie za ka?dym razem co? jest w stanie nas zaskoczy?, ale o tym za chwilk?.
W SDK-u stawi?em si? lekko niedospany, za to punktualnie. Pani na szatnio-recepcji, po krtkich negocjacjach niestety nie zechcia?a mi wyda? klucza od sali wi?c pozosta?o czeka?, a? przyjdzie kto? upowa?niony do jego odbioru. Na szcz???cie zaraz po mnie pojawi? si? Ulryk, a zaraz potem zadzwoni?o Hakostwo, ?eby pomc im z makietami, ktre niebawem wsplnymi si?ami przetransportowali?my do SDQ. Przy rozk?adaniu blatw mielimy niemi?a niespodziank?, gdy? okaza?o si?, ?e bez naszej wiedzy kto? wywiz? trzy "sto?y" do odleg?ego magazynu! Gdy ju? my?leli?my, ?e jeste?my g??boko w kraterze Pana Cieni, gdzie s?o?ce nie dochodzi, odnalaz?y si? drzwi od sza?y Leszcza, ktre swego czasu robi?y za blat w ko?chozie ch?opakw. Jednym s?owem byli?my uratowani i zrobili?my dwa odrobin? w??sze sto?y. Wsplnymi si?ami w miar? szybko rozstawili?my makiety, Hak i Skavenblight po ma?ym powitaniu rozdzielili pary i mogli?my zaczyna?.
alt
Tym razem gra?em ?owcami Czarownic w sk?adzie: komplet bohaterw, 3 flagllantw, 2 zealotw, 2 psy bojowe, najemny nizio?ek - kuchcik oraz najemny stra?nik drg. Razem 14 modeli.
"Herman Mayer z ramienia Ordo Malleus - ?wietej Inkwizycji Sigmara mia? za zadanie oczy?ci? wraz ze swoimi lud?mi Miasto Pot?pionych ze wszelkich znamion chaosu jakie tylko napotkaj?. Traf chcia?, ?e w trakcie podr?y do Mordheim ich barka zaton??a na rzece Stir. W trakcie ratowania ?ycia ?owcom Czarownic uton??o wiele z ich uzbrojenia w nurtach rw?cej rzeki. Wi?kszo?? z nich zosta?a tylko ze ?wi?tymi m?otami za pasem i to by by?o na tyle. Misj? trzeba by?o wype?ni? wi?c potrzebowali gotwki, aby si? czym pr?dzej dozbroi?. Niebawem, po krtkich pertraktacjach ?yczliwy wierny, wskaza? im dzielnic? Upad?ego Miasta, w ktrej mia?o si? znajdowa? jeszcze ca?kiem sporo nieodnalezionych przez chciwych poszukiwaczy kawa?kw meteorytu.."
Pierwsz? bitw? wypad?o mi gra? z M.T, ktry jest znanym klubowym kombinatorem je?li chodzi o turniejowe rozpiski. Micha? pojawi? si? lekko sp?niony i wyci?gn?? na st? Beastmanw, co mnie zbytnio nie zdziwi?o gdy? lubi bandy do ostrej rzezi czy innego mordobicia. Zdziwi?a mnie natomiast ilo?? zwierzoludzi, ktrych by?o a? 13! Ju? wiedzia?em, ?e pierwszy scenariusz nie b?dzie nale?a?a do naj?atwiejszych, trzynastu przeciwnikw z wi?ksz? od przeci?tnej wytrzyma?o?ci? to nie w kij dmucha?...
alt
"Pocz?tkowo sprzyja?o im szcz??cie, znale?li trzy kawa?ki drogocennego wyrdstona, potem pojawi?a si? dziwna mg?a, a z ni? jakie? pomruki i uderzenia kopyt, ktre nie nale?a?y do Hegellmana - naj?tego przez nich stra?nika drg. Przed nimi w g?stej mgle rozleg?o si? w?ciekle ujadanie jednego z psw, ktry chyba z czym? lub kim? toczy? za?arty pojedynek. Zanim do ich uszu dosz?o ostrze?enie wykrzyczane z pi?tra pobliskiej ruiny przez Bongo Furfoota - ich kucharza, z mg?y wypad?o na wyznawcw Sigmara stado zwierzoludzi! I to cholernie wielkie stado przemkn??o przez my?l herr Mayera zanim musia? zacz?? robi? u?ytek ze swego miecza..."
alt
W pierwszych turach moim ?owcom uda?o si? zebra? trzy kamienie. Gdy dosz?o do walki by?o ju? tylko gorzej. Pierwszy zszed? pies, ale zabra? ze sob? zmutowanego psa zwierzoludzi. Drugiego psa przeciwnika ustrzeli? Halfling. Stra?nik Drg natomiast zapomnia? chyba jak po?ytecznie u?ywa? kuszy. Nawet je?li co? trafia? to nie zabija? :/ .
W trakcie walki wr?cz, okaza?o si? ?e Beastmany za uzbrojenie maj? g?wnie sztylety i mo?e ze trzy pa?ki na krzy?, co wyja?ni?o ich liczebno??. Moje zniesmaczenie tak ma?o fluffow? rozpisk? prze?o?y?o si? na rzuty. Praktycznie niczym nie rani?em, co najwy?ej jaki? model si? wywrci? ale dobija? nie by?o ju? kim. Gdy si? okaza?o, ?e zeszli mi ju? wszyscy bohaterowie zarz?dzi?em taktyczny odwrt.
Plus by? taki, ?e wynios?em 3 wyrdstony, natomaist ma?o uzyska?em punktw i EXp-w z samej gry. Na amen zszed? mi pies i flagllant. Dokupi?em zealota, psa i jeden miecz, no i op?aci?em najemnikw. Bohaterowie na szcz??cie prze?yli, jeden zaliczy? po drodze wizyt? na Arenie Gladiatorw, ale wyszed? z niej bez wi?kszego szwanku. Kapitan niestety dosta? si? w ?apska Beastamnw. Na szcz??cie Sigmar mia? wobec niego inne plany i uda?o mi si? go wykupi? za rwnowarto?? trzech toporw!
Drug? bitw? gra?em z Grichalkiem, ktry mia? ca?kiem fajnie i niestandardowo z?o?on? band? krasnoludw, zarwno od strony modelarskiej jaki od strony rozpiski. Nast?pny scenariusz i znw trafia mi si? przeciwnik z T 4. Teoretycznie mia?em przewag? liczebn?, wi?c ?owcy Czarownic powinni byli si? po Krasnoludzkich Poszukiwaczach Skarbw zwyczajnie przejecha?. "Teoria swoje a Shadow Lord kostki nosi" jak mawia pewne porzekad?o. Faktycznie ?owcy Czarownic przejechali si?, tylko troch? nie w t? stron? co trzeba..
"Po perypetiach ze zwierzolud?mi i krtkim pobycie w ich obozowisku, gdzie o ma?y w?os nie z?o?yli go w ofierze mrocznym bogom, Herman Mayer odebra? specjalne zlecenie zg?adzenia kap?ana renegata, ktry zosta? wykluczony z szeregw duchownych Sigmara. Za wykonanie misji by?a przewidziana oczywi?cie nagroda, lecz jak to bywa w Mordheim gdy za co? p?ac? natychmiast pojawia si? konkurencja. Tym razem na drodze ?owcw Czarownic stan??o sze?ciu brodatych pokurczw..."
Grichalk wystawi? si? ca?kiem sprytnie i w pierwszej turze zlikwidowa? kap?ana, po czym zadekowa? si? w w?skim domku robi?cym za ?wi?tynie, uniemo?liwiaj?c mi tym samym frontalny atak wszystkimi modelami. Krasnali pierwsze dopad?y psy, jeden po krtkiej walce zszed?, ale drugi dzielnie k?sa? i gryz? brodaczy po ?ydkach i ich zakutych dupskach bodaj?e przez 3-4 tury, doprowadzaj?c Grichalka do ma?ej frustracji. Stra?nik Drg w ko?cu sobie przypomnia? za co mu p?ac? i odstrzeli? jednego z clansmanw. Niema?e spustoszenie w szeregach mojej Inkwizycji uczyni? jeden ze slayerw ?ci?gaj?c mi a? 3 modele! W mi?dzyczasie krasnoludzki Lord ubi? mojego flagllanta. ?owcy nie pozostawali d?u?ni, kapitan do sp?ki z kap?anem i reszt? bohaterw wspomaganych przez zealotw pozbawili ?ycia dwch kolejnych krasnoludw. Straty po obu stronach by?y na tyle du?e, ?e obaj z Grichalkiem w przerwach od ok?adania si? broni? r?czn?, zdawali?my ju? routy. Krasnoludy s? jedn? z tych dru?yn, ktre jest wyj?tkowo ci??ko z?ama? i zmusi? do ucieczki. Tak by?o i tym razem, ?owcy nie zdali routa jako pierwsi i dali przys?owiowego drapaka.
I tym razem nie oby?o si? bez strat. Do piachu poszed? kolejny flagllant, zealot i ?wie?o odkupiony psiak. Reszta za?ogi jako? si? wyliza?a, a kap?an nawet zacz?? wzbudza? strach. Posypa?y si? w ko?cu jakie? rozwoje. Nizio? +1 I, Stra?nik Drg - Quick Shot, Zealoci + 1 A, Kap?an - Sorcerry. Ostatni z przetrzebionej grupy zealotw awansowa? na bohatera i uzyska? +1 W. Z exploracji op?aci?em najemnikw oraz odkupi?em psa i zealot?, zosta?o mi jeszcze zk na bro? r?czna sztuk jeden.
"Dwa razy z rz?du nie posz?o im najlepiej, ale przy najmniej byli wci?? ?ywi. Do trzech razy sztuka pomy?la? Herman Mayer i poprowadzi? swoj? dru?yn? w okolice dzielnicy ?wiatynno-kupieckiej. Aby si? odku? mieli zaj?? i przeszuka? pi?? wskazanych przez informatora ruin. Traf chcia?, ?e na bogactwa spoczywaj?ce gdzie? w?rd zrujnowanych budynkw mia?a rwnie? chrapk? pewna kompania z Averlandu..."
W trzecim scenariuszu trafi?em na Kapitana Haka, z ktrym ostatni? bitw? by?o mi dane rozgrywa? na pocz?tku wiosny w trakcie SDK-owej kampanii. Tomek mia? przewag? broni strzeleckiej, a ja przewag? liczebn? przewy?szaj?c? jego stan osobowy o jeden czy dwa modele.
Od pierwszej tury ?wietnie spisywa? si? mj stra?nik drg, ktremu na samym pocz?tku rozgrywki uda?o si? zdj?? dwch averlandczykw. Niestety troch? si? zagalopowa?em i zapomnia?em o czaj?cej si? na jednym z balkonw elfce na us?ugach Averlandu, ktrej w ko?cu uda?o si? tego? stra?nika drg odstrzeli?. Nast?pne tury to by?o przesuwanie si? w przd ?owcw Czarownic, pod silnym ostrza?em Tomkowych averlandczykw, w wi?kszo?ci ju? po rozwojach i z "quick shotami." Na moje szcz??cie tereny dawa?y do?? dobry cover, a Hakowi nie sz?y rzuty na zranienie. Parokrotnie w trakcie przedzierania si? do wskazanych domkw og?usza? moje modele, ale ?adnego nie wyeliminowa? na amen. Do ma?ego starcia wr?cz dosz?o w ruinach ?wi?tyni. Tomek wyeliminowa? zealot? bohatera, a ja jego dwa modele w tym bodaj?e sier?anta. Po drodze Averlandczycy odstrzelili jednego psa, i usi?owali nie dopu?ci? ?owcw do najwi?kszego z budynkw w ktrym kampi?a si? elfka i dwch bohaterw.
alt
Po o?miu turach odnios?em ma?e zwyci?stwo, utrzymuj?c dwa domki, jeden zosta? w r?kach Averlandu, a w dwch pozosta?ych by? remis.
Do piachu poszed? niestety jeden ?owca i pies. Natomiast po fazie eksploracji i tradycyjnym haraczu ?ci?gni?tym przez najemnikw da?em rad? zaopatrzy? si? w ?wi?ta relikwie, breized iron - zwyczajow? bro? ?owcw Czarownic i odkupi? psa. Z rozwojw kapitan i kap?an dostali +1 WS, zealot bohater oraz ostatni flagllant +1 A, jeden z ?owcw - strongman.
"Zach?ceni pierwszym zwyci?stwem i pokonaniem Averlandczykw, ?owcy Czarownic ruszyli na poszukiwanie legendarnego-krasnoludzkiego skarbu. Co prawda pono? by? on przekl?ty ale skarb to skarb, a w Mordheim gotwki nigdy za ma?o..."
alt
W bitwie czwartej spotka?em si? z Ironheadem, ktry gra? Nieumar?ymi. Jego ekipa zaliczy?a restart po ?mierci wampira, wi?c mia?em przeciwko troch? rozwini?tym ?owcom ?wie?e undeady. W dru?ynie Konrada, nie by?o nekromanty, a tak?e cienia jakiegokolwiek zombi, za to by?o a? sze?? ghuli i najemny ogr. Przyznam ?e rozpiska troch? mnie zaskoczy?a, zw?aszcza ?e nekromanta i zombiaki oraz wampir to dla mnie zawsze by? i jest najwi?kszy fluffowy + tej bandy. Tak czy siak podbudowany poprzednim sukcesem postanowi?em powalczy? i tu, mimo ?e w szeregach przeciwnika by?o dwch konkretnych kosicieli pod postaci? wampira i ogra.
alt
"Do nozdrzy ?owcw Czarownic wraz ze wschodnio-p?nocnym wiatrem dotar? smrd zgnilizny, zapad?a nienaturalna cisza, a s?o?ce jakby przygas?o i zacz??o dawa? mniej ciep?a.
- Chyba nie tylko my postanowili?my poszuka? tego skarbu mrukn?? jeden z ?owcw, Matthias Grosbeard pluj?c przy tym przez lewe ramie i robi?c na piersiach odruchowy znak m?ota chroni?cy przed z?em.
- Taaa... Jak nic nieumarli! Potwierdzi? jego przypuszczenia Dieter van Hall, ktry z nich wszystkich mia? najwi?cej doczynienia z ?ywymi trupami.
Za ich plecami Ludwig Tempelman - kap?an Sigmar wymamrota? s?owa modlitwy. Po chwili w jego r?ku zmaterializowa? si? ?wi?ty M?ot, a oczy rozb?ys?y sprawiedliwym gniewem. Wszyscy odetchn?li z ulg? i po cichu zacz?li trzyma? kciuki, aby ojczulkowi uda?o si? na tyle d?ugo skupi?, ?eby jego magiczna bro? nie znikn??a w najmniej spodziewanym momencie tak jak to mia?o miejsce w trakcie potyczki ze zwierzolud?mi.
- Ruszajmy i nie pozwlmy s?ugusom ciemno?ci nas ubiec! Zakomenderowa? Herman Mayer prowadz?c swoich ludzi w d? ulicy..."
alt
W pierwszych turach przeszuka?em dwa domki, a Ironhead jeden. Obaj standardowo zostawili?my sobie po jednym domku najbli?ej swojej kraw?dzi - stara dobra zasada, ktra nie raz i nie dwa sprawdza?a si? w tym scenariuszu na wielu poprzednich turniejach i nie tylko. Od samego pocz?tku dzielnie radzi? sobie stra?nik drg, ktry ze swoim quick shotem sia? pogrom w?rd ghuli Konrada zdejmuj?c w sumie chyba ze trzy jak nie cztery modele. Ironhead troche za bardzo rozproszy? za?ogantw licz?c chyba na si?e ogra i ghuli. Tymi zaj?? si? kapitan, jeden ?owca, zealoci z flagllantemi oraz psy, przy wspomnianym juz wsparciu strzeleckim roadwardena. Przy szar?ach lekkiego stracha i pare oblanych testw zaliczy?y psy oraz zealoci, ale koniec ko?cw w wszystkim uda?o si? doj?? do walki wr?cz. Tymczasem cichociemny wampir usi?owa? chy?kiem przemkn?? si? bockiem-bockiem i przeszuka? domek bli?ej mojej kraw?dzi. Lekko pod k?tem cofn??em zatem kap?ana, zealot?-bohatera, a tak?e ?owc? z breized iron, ?eby przecia? wampirowi drog?. Ten mimo wszystko par? do przodu, a? wszed? w zasi?g szar?y kap?ana. Ten nie da? ?adnych szans nieumar?emu ksi?ciu wyprowadzaj?c cios ?wietego m?ota wprost miedzy oczy wampierza. W ?rodku sto?u gdzie by? najwi?kszy koico? pada?y kolejne ghule. Raniony z kuszy ogr pad? po szar?y flagllanta, ktry elegancko zdj?? go swoimi dwoma atakami z cepa.
Dopiero wtedy pojawi?y si? dregi, z ktrymi upora?em si? zaraz po wyr?ni?ciu w pie? ghuli.
Tym samym zg?adzi?em 100% bandy przeciwnika z nik?ymi stratami w?asnymi. Tylko przez t? siek? nie znale?li?my skrzyni, w ktrej by?o du?o ciekawych fantw. Rozwojw dok?adnie nei pamietam, ale zealot-bohater dosta? +1 WS, a ?owca z breized iron - mighty blowa. Dokupi?em krlicz? ?apk? oraz jednego flagllanta.
Ostatni? bitw? gra?em z Zasadzk?, na ktrego nadziewam si? ze zmiennym szcz??ciem w?a?ciwie na ka?dym turnieju. Na ?rodku ulicy b??ka? si? orczy szaman, ktrego jesli szybko si? nie usiek?o, mg? sprowadzi? z nieba bardzo nieprzyjemne rzeczy typu stopa Gorka itp. czary.
W pierwszej turze uda?o nam si? go skutecznie odstrzeli?. Potem odby?a si? moja droga przez m?ke w strone szeregw Marienburga...
alt
"Widzicie tego orczego szamana, ten pomiot chaosu? - zwrci? si? z pytaniem do swych ludzi Herman Mayer. Odpowiedzia?y mu kiwni?cia g?ow? i ?arliwe potakiwania.
Zatem musi zgin??, tak samo jak te fircyki z Marienburga na drugim ko?cu ulicy! - wydar? si? kapitan wskazujac mieczem przeciwnika i ich nowy cel. Gdy tylko ruszyli p?dem w stron? wroga wsz?dzie wok? zaroi?o si? od furkocz?cych be?tw i opierzonych strza?. Gdy z konia spad? Herr Hegellman ju? by?o wiadomo, ?e dotarcie do pata?achw z Marienburga bedzie nei lada wyzwaniem..."
alt
Graj?c przeciwko Marienburgowi nafaszerowanemu ?aukami i gar?aczami, a tak?e maj?cemu na swych us?ugach stra?nika drg, tilea?skiego strzelca i elfickiego rengera, nie mwi?c o kuszy u kapitana czu?em sie jakby moi ?owcy szli wprost na pluton egzekucyjny. Zasadzka nie ruszy? sie w?a?ciwie ani o cal mo?e poza ko?cowymi szar?ami, pruj?c w mi?dzyczasie do mnie z czego si? da?o. Co gorsza wiekszo?? tych pocisk? si?ga?a celu i kolejno eliminowa?a moje modele. W ko?cwce rozgrywki dopad?em do jego najemnikw ca?ymi trzema modelami, kapitanem, flagllantem i jednym ?owc?. W jakie? dwie-trzy tury chmara marienburczykw doko?czy?a krwawego dzie?a zacz?tego przez ich bro? dystansow? i tym samym to by? ju? koniec dzielnych ?owcw Czarownic.
alt
Gdybym dotar? wi?ksz? ilo?ci? modeli do walki wr?cz mia?bym jakie? szanse, a tak zanim przeby?em po?ow? sto?u w?a?ciwie ju? mnie nie by?o.
Zasadzka skutecznie odegra? sie tym samym za pogrom jaki mu sprawi?em na poprzednim turnieju graj?c Middenheimem przeciwko jego szczurom. Zobaczymy jak to bedzie dalej, he-he ;) .
Z ciekawostek to poraz pierwszy zorganizowali?my turniej bez wi?kszego wsparcia makietowego z Komorowa, wi?c problem transportowania wi?kszej ilo?ci terenowego-majdanu do Wa-wy i z powrotem powoli sie rzowi?zuje. Ponownie trafi?em na M.T i jego niezdrow? band? (poprzednio byli to Possessdzi juz po nie?le chorych rozwojach :P). Chyba wszyscy w klubie zaczynaj? sobie zadawac pytanie czy kiedys doczekamy si?, ?e Micha? zagra na turnieju swoimi Siostrami Sigmara lub Krsnoludami czy inn? rwnie klimatyczn? band? ;). Drugi turniej z rz?du, w ktrym po pierwszym scenariuszu mj bohater laduje na arenie gladiatorw, dziwny przypadek nie? Znowu doprowadzi?em do czyjego? restartu bandy. I na koniec po raz trzeci w karierze turniejowej trafi?em na Zasadzk?, ktry tym razem by? gr?. Jednym s?owem turniej pe?en wra?e?, zaskakujacych rezultatw i niespodziewanych zwrotw akcji! Chia?em tak?e przeprosic za jako?? zdj??, ale bardzo trudno jest si? skupi? na jednoczesnej grze i robieniu fotek..
Ca?y turniej uwa?am za bardzo udany, ciesz?c sie jednocze?nie, ?e mimo r?nych perturbacji rodzinno-zawodowych przynajmniej w stolicy udaje si? znale?? kilkunastoosobow? grup? zapale?cw, na ktrych mo?na liczy? i wiadomo, ?e na turniej sie stawi?. Chyba wszyscy opuszczali SDK z poczuciem mi?o i sympatycznie sp?dzonej niedzieli z u?miechami na twarzach. Fajne jest to, ze jednak co i rusz na turniejach pojawiaj? si? nowe twarze, a tak?e ?e co i rusz udaje sie do hobby wrci? starym wygom i weteranom, ktrzy w trakcie gry przypominaja sobie nawzajem zasady. Chia?bym serdecznie podzi?kowa? wszystkim uczestnikom, bo to wy tworzycie ten specyficzny i niezapomniany klimat jaki panuje na naszych SDKowch turniejach.
alt
Osobne podzi?kowania kieruje dla Tomka i Natalii, ktrzy w?a?ciwie sami zoorganizowali ca?y turniej z niewielkim udzia?em reszty klubowiczw, a do tegio musieli jeszcze gra? i s?dziowa? jednocze?nie. Szacunek Hakostwo!

Szukaj

Og?oszenia

Spotkania klubowe:

 

Wtorki, od godz. 19:00.

Soboty, od godz. 9:00.

Niedziele, od godz. 11:00.

 

(prosimy o upewnienie si?, czy zaj?cia w danym terminie nie zosta?y odwo?ane)

  

Pokazy i nauka gry:

 

[aktualnie brak zaplanowanych]

 

Warsztaty makietowe:

 

[aktualnie brak zaplanowanych]

 

***

Tu si? spotykamy:

 

Staromiejski Dom Kultury w Warszawie,

Sala "Klubowa", I. pi?tro.

 

***

KLUBOWY KALENDARZ!

Pinterest!

Pinterest

DT na Facebooku

Kto online

Naszą witrynę przegląda teraz 43 gości 

Logowanie