Zapraszamy do lektury obszernej wsplnej relacji Dwalthrima i Kapitana Haka z szstej bitwy "kampanii noworocznej"!

Wolfgang Todbringer rozpami?tywaj?c ostatnie zdarzenia, le?a? w lazarecie razem z reszta swoich ludzi, po najkrwawszej bitwie jak? by?o im dane stoczy? na ulicach Miasta Pot?pionych. Zewsz?d dolatywa?y go poj?kiwania, utyskiwanie na los i przeklinanie Sigmarytw. Jedno trzeba by?o przyzna? zas?yszanym opowie?ciom wyznawcy M?otodzier?cy to jednak bitne sukinsyny!
Spod ich ciosw uda?o si? wywin?? tylko nizio?kowi Furfootowi i jednemu z my?liwych. Teraz we dwch dogl?dali towarzyszy. Jeden zmienia? opatrunki, nalewa? wod? w kubki lub nabija? fajki tytoniem, a nizio?ek gotowa? nieustannie lecznicze napary oraz straw?, po ktrej poharatani towarzysze szybciej wracali do zdrowia.

Wolf by? z?y na kuchcika i strzelcw, ?e dali im za ma?a os?on? ze swojej broni dystansowej, ale nie ma co p?aka? nad rozlanym mlekiem. Natomiast by? pe?en podziwu i uznania dla Grety, ktra pad?a tu? przed nim pod napieraj?cymi zewsz?d pomagierami ?owcw Czarownic. Bez dwch zda? sta?a si? dwa razy bardziej do?wiadczonym wojownikiem od m?odego Hansa, ktrego troch? zawstydza?a t? kwesti?. Szkoda tylko, ?e pistoletowy wystrza? niemal z przy?o?enia jaki zafundowa? jej krasnoludzki pirat tak bardzo j? oszpeci?. Widzia? spojrzenia pozosta?ych, ktrzy odwracali wzrok na jej widok i ukradkiem wykonywali gesty odp?dzaj?ce z?o. Dobrze, ?e Hans od dawna smaruje do niej cholewki to mo?e nie b?dzie zwraca? uwagi na drobne mankamenty w urodzie dziewki...

Sk?d u licha wzi?? si? tam ten przekl?ty krasnoludzki pirat?! Na Ulryka, no sk?d?! - zawy? nagle dowdca Middenheimczykw, unosz?c si? na ?okciach w swoim pos?aniu.
Spokojnie Kapitanie, prosz? to wypi?... - uspokoi? po chwili Wolfganga nizio?ek Willy.

Najlepiej ze wszystkich jak zwykle wyszli woje z Werwolfu oraz Hans Bastard. M?odzik mo?e jeszcze nie dokona? ?adnych spektakularnych czynw ale ewidentnie Ranald mu sprzyja?. Do tego zahartowa? si? i zm??nia?, Jeszcze nadejdzie jego czas.

Grosbadowi mo?e si? co jaki? czas odnawia? stara rana, tak przynajmniej wspomina? medyk.
Otho natomiast dosta? lekkiego rozstroju nerwowego gdy Fanz-Josef wypali? ze swojej ?licznotki wprost w zbit? ci?b? przeciwnikw. Rechota? przy tym op?ta?czo i wykrzykiwa? obelgi pod adresem Sigmarytw. Co zrobi?, ?e stary pryk nie zauwa?y? w tej gmatwaninie cia? i broni Wisberga?:/
Na ca?e szcz??cie tylko go zrani?, natomiast fragment urwanej kolczugi Otha za?atwi? jednego z ch?do?onych ?owcw to by?a prawdziwa ?aska Ulryka. No mo?e jeszcze wtedy gdy Pan Bitwy wys?ucha? mod?w kap?ana i spu?ci? swj olbrzymi m?ot na jednego z ?owcw Czarownic, ktrzy zamierzali si? swym mieczem na Wolfganga. W?a?nie Kap?an! Gdzie u licha podzia? si? ten ca?y Herr Lupus, ktry namwi? ich do tej strace?czej wyprawy?

Widzia? kto? kap?ana?! Wydar? si? ponownie Wolfgang do swoich ludzi.
Mam nadzieje, ze nie uciek? z Twoim z?otem zachichota? Kurt.
Widzia?em Kapitanie jak pada? gdy nie zd??y? si? zas?oni? przed uderzeniem cepem odpar? z ko?ca pokoju Franz-Josef.

Kapitan Todbringer zafrasowa? si? na te wie?ci, ale z kap?anem czy bez to Przekl?te Miasto jeszcze us?yszy o Pos?a?cach Ulryka!
Po tych przemy?leniach Wolfgang zapad? w zdrowy-g??boki sen...


Potyczka z ?owcami Czarownic by?a naprawd? emocjonuj?ca, a Kpt.Hak dowodz?cy t? Inkwizycj? bardzo sprytnie rozstawi? si? ma?ymi grupkami uderzeniowymi, rozsianymi po ca?ej niemal Jego kraw?dzi. W pierwszej cz??ci gry s?abo wychodzi?y mi rzuty, mimo kostek kr?c?cych spektakularne b?czki mrugaj?ce do mnie cudownym wynikiem 6, ech... :/
P?niej by?o zdecydowanie lepiej i uda?o mi si? zmusi? ?owcw do wykonywania testw rozbicia, ktre zacz??em wykonywa? jako pierwszy. Pogrom w szeregach wroga sia?a Greta z Kapitanem, ktremu w sukurs w pewnym momencie przyszed? kap?an spuszczaj?c na ?eb jednego z ?owcw Hammerschlag- m?ot Ulryka. Zarwno Greta jak i Kapitan zdj?li ok 2-3 modeli przeciwnika na g?ow?.
Niez?ym celem popisa? si? tak?e Franz-Josef, czyli marksman z gar?aczem. Wypali? w walcz?cy t?um i zrykoszetowa? od fllagellanta jednego z moich bohaterw na szcz??cie tego z dwoma ranami. Jakby tego by?o ma?o tu rwnie? wypad? rykoszet, ktry zrani? z kolei najbli?szego ?owc?! W efekcie tej salwy flagus oraz ?owca przywitali si? z Morrem., he-he ;]
W ferworze walki nie sprawdzi?em niestety dalszej linii zasi?gu blunderbussa, a chyba by?o ca?kiem prawdopodobne, ?e za?apa? by si? na trafienie z owego gar?acza ostrzeliwuj?cy moich ?ucznikw wra?y halfling i kolejny fllaglant! Grrrr m?dry Ulrykowiec po szkodzie. No ale po takiej dawce emocji jak dwa identyczne krytyki z rz?du nagrodzone zgonami mo?na si? zapomnie?. ;)
W sumie po stracie stanu osobowego bandy mog?em dobrowolnie uciec, ale poniewa? przeciwnikami moich Middenheimersw byli ?owcy czyli rywalizuj?cy z wyznawcami Ulryka kult Sigmara zaryzykowa?em dla fluffu walk? do samego ko?ca...
Bitw? mo?na by opisa? naj?atwiej w sposb nast?puj?cy: natarcie sigmaryckiej Inkwizycji kontratak Ulrykowcw wsparcie Sigmarytw ko?cz?ce rozgrywk?.

Gra z Tomkiem by?a jak zawsze sympatyczna i emocjonuj?ca :)

Sekwencja po bitwie:

Kapitan Wolfgang Todbringer : pauzuje nast?pna bitw?, + 1 LD
Champion Otho Wisberg: 1 I za oberwanie z gar?acza, + 1 A
Champion Kurt Grosbad: stara rana, + 1 WS (wyrwna?o si? do poziomu startowego za -1 WS z poprzedniej bitwy :P)
Youngblood Greta Ulricsdotir: poharatana twarzyczka, od teraz wzbudza strach, skill strike to injure
Youngblood Hans Bastard: hate Kpt. ?owcw Kaspar Hagelman, + 1 T


Dwalthrim dowodz?cy najemnikami z Middenheim!

?owcy Czarownic nadci?gaj?!

Pirackim (jednym) okiem, czyli bitwa z perspektywy Kapitana Haka...

Nie b?d? ukrywa?, i? bitwy z Dwalthrimem oczekiwa?em niecierpliwie, od pocz?tku kampanii, a w zasadzie i d?u?ej - wieki ju? ca?e min??y, odk?d mieli?my okazj? razem zagra?. Rado?? by?a tym wi?ksza, ?e adwersarzem moich ?owcw Czarownic w tej potyczce mieli by? najemnicy z Middenheim - spo?rd najemniczych band raczej niecz?sty widok (a przynajmniej ja ju? dawno nie mia?em z nimi do czynienia), dodatkowo wspierani przez Kap?ana Ulryka. Sk?ad ilo?ciowo-jako?ciowy bandy bardzo zbli?ony do mojej, co zapowiada?o wywa?on?, cho? bez w?tpienia krwaw? i zajad??, potyczk?!

Scenariusz wybrali?my zupe?nie zwyczajny: standardowy podr?cznikowy "Breakthrough". Wypad?a mi rola obro?cy, ktremu nie wolno dopu?ci?, by oddzia?y wroga przedar?y si? na drug? stron? pola bitwy...

Jako obro?ca w tym scenariuszu mia?em do?? du?? dowolno?? w rozstawieniu swoich podkomendnych (gdziekolwiek na stole, byle nie bli?ej ni? 14" od modeli wroga). Nie wiedz?c jeszcze, jak? taktyk? obierze Dwalthrim, i jak? drog? skieruje na mnie swoich wojakw, skorzysta?em z tej mo?liwo?ci i podzieli?em band? na cztery zr?nicowane grupy operacyjne. Wprawdzie rozpraszanie swojej bandy w ruinach Miasta Pot?pionych nie jest z regu?y najlepszym pomys?em, na jaki mo?e wpa?? dowdca, w tym wypadku by?a to cz??? uknutego przeze mnie planu, ktry zak?ada? obj?cie zasi?giem stra?y (i ewentualnych szar?) ca?ej szeroko?ci sto?u, by niezw?ocznie wi?za? walk? wr?cz wrogich wojownikw zmierzaj?cych ku zwyci?skiej kraw?dzi blatu (wystarczy?oby, by dwch Middenheimerw zdo?a?o si? przecisn??, bym po?egna? si? ze zwyci?stwem!). Rwnocze?nie grupy by?y na tyle blisko siebie, by w razie potrzeby w ci?gu 1-2 tur przyby? sobie z pomoc?, je?eli zajdzie taka potrzeba.

Szybko okaza?o si? jednak, i? Dwalthrim nie planuje za bardzo rozdziela? swojej bandy, ktra ruszy?a na mnie w miar? zwart? kolumn?, wysy?aj?c przodem zwiadowcw w postaci my?liwych i nizio?ka, ktrzy, skradaj?c si? po wy?szej kondygnacji jednego z pobliskich budynkw, mieli zasypa? mnie z ukrycia gradem strza?, nie przejmuj?c si? zbytnio, i? z daleka szyje do nich z kuszy Kaspar Hagelmann, dowdca moich ?owcw Czarownic.

Zanim jednak walka strzelecka rozgorza?a na dobre, jedna z moich silniejszych grup uderzeniowych, w sk?ad ktrej wchodzili mi?dzy innymi krasnoludzki pirat-zabjca Grondi Aldriksson oraz pokutnik-flagellant Szalony Heinrich, dopad?a skradaj?cych si? poprzez zrujnowane domostwo najemnikw z Miasta Bia?ego Wilka...

Sykn??y miecze, hukn??y pistolety, z wielu gardzieli doby? si? bojwy okrzyk i zgie?k bitwy rozgorza? na dobre, by d?ugo nie mc ucichn??...

Przebieg walki dobrze w skrcie opisa? Dwalthrim: po pocz?tkowym impecie mojego uderzenia i kilku pierwszych trupach, ktre pad?y po stronie Middenheimerw, przyst?pili oni do kontruderzenia, na tyle skutecznego, i? moja pocz?tkowa euforia i narastaj?ca pewno?? zwyci?stwa mocno zachwia?y si? w posadach. Obaj rzucali?my do boju kolejne fale nadci?gaj?cego wsparcia, ale do?? szybko straty po obydwu stronach sprawi?y, i? musieli?my liczy? si? z ewentualno?ci?, i? nasze bandy zdecyduj? si? wzi?? nogi za pas. Jednak?e wielka by?a zawzi?to?? wyznawcw obydwu rywalizuj?cych ze sob? bogw i nikt nie my?la? ucieka?, czy to w sposb zorganizowany, z rozkazu dowdcy, czy te? w sposb chaotyczny, spowodowany strachem przed hardym przeciwnikiem.

R?ka losu tocz?ca ko?ci ostatecznie doprowadzi?a jednak do tego, i? pierwsi do ucieczki rzucili si? wyznawcy Ulryka - zdziesi?tkowani, ale hardzi: ust?pili pola zapewne tylko dlatego, i? zdecydowana wi?kszo?? ich towarzyszy le?a?a ju? martwa, czy te? nieprzytomna gdzie? w ruinach...

Kolejne moje zwyci?stwo w tej kampanii (do tej pory przegra?em jedynie z Radkiem i jego skavenami) tak jak i poprzednie okupi?em do?? sporymi stratami. Prawdziwa chwila prawdy nadesz?a jednak po bitwie, gdy mia?o si? okaza?, kto szybko wyli?e si? z ran, a kogo powita Sigmar w za?wiatach. O dziwo jednak Sigmar powita? - spo?rd ponad dziesi?cioosobowej grupy kandydatw na denaty - jedynie jednego z flagellantw i zelot? - jaka? strata finansowa, nie oszukujmy si?, jest, ale mog?o by? du?o gorzej.

Straty zosta?y jednak szybko przes?oni?te przez liczne korzy?ci, jakie po bitwie odnios?em, przede wszystkim w postaci do?wiadczenia, jakie zdobyli moi ?owcy. Kapitan si? wzmocni? (+1T), jeden z ?owcw nauczy? si? nowej umiej?tno?ci, ale co najwa?niejsze: do grona bohaterw do??czy? Szalony Heinrich, doceniony za swoje osi?gni?cia w m?ceniu cepem. Drugi z prze?y?ych flagellantw sta? si? bardziej ?ywotny (+1W), z kolei zelota nabra? wprawy w szybszym ok?adaniu wrogw zdech?? ryb? (+1A). Wspomnie? te? nale?y o Grondim Aldrikssonie, ktry wytrze?wiawszy nieco, nauczy? si? nieco szybciej reagowa? (+1I).

Rwnie? finansowo nie wyszed?em najgorzej: zebrany Wyrdston sprzeda?em za 70 zk, z czego od razu 20 zk posz?o na utrzymanie krasnoludzkiego pirata i halfli?skiego zwiadowcy. Pozosta?ych 50 zk jeszcze nie wyda?em, ale najprawdopodobniej skusz? si? na wynaj?cie kolejnego flagellanta...

Podsumowuj?c krtko, by?a to kolejna krwawa i epicka bitwa w tej kampanii - a? dziw, ?e po kolejnej takiej jatce moja dru?yna jeszcze stoi na nogach, ale wiem jedno: je?eli Sigmar b?dzie im b?ogos?awi?, jak do tej pory, niejednym mnie jeszcze zadziwi?!

Na zako?czenie zapraszam do obejrzenia galerii zdj?? z klubowego spotkania w dniu 14.02.2012.

Szukaj

Og?oszenia

Spotkania klubowe:

 

Wtorki, od godz. 19:00.

Soboty, od godz. 9:00.

Niedziele, od godz. 11:00.

 

(prosimy o upewnienie si?, czy zaj?cia w danym terminie nie zosta?y odwo?ane)

  

Pokazy i nauka gry:

 

[aktualnie brak zaplanowanych]

 

Warsztaty makietowe:

 

[aktualnie brak zaplanowanych]

 

***

Tu si? spotykamy:

 

Staromiejski Dom Kultury w Warszawie,

Sala "Klubowa", I. pi?tro.

 

***

KLUBOWY KALENDARZ!

Pinterest!

Pinterest

DT na Facebooku

Kto online

Naszą witrynę przegląda teraz 20 gości 

Logowanie