Kampania BTB - relacja z pierwszej bitwy (12.11.2013)

W dniu wczorajszym odbyła się pierwsza bitwa w klubowej kampanii Border Town Burning. Zdjęcia z potyczki znajdują się w klubowej galerii: http://debowatarcza.vot.pl/spotkania-klubowe/category/160-20131112-staromiejski-dom-kultury, natomiast poniżej przedstawiamy relacje uczestników, zamieszczone na forum Azylium.

Obecni gracze i rozgrywane scenariusze:

  • Kapitan Hak (Dwarf Treasure Hunters) vs. Klefi (Middenheimers) - Traces to Emprise
  • Vercy (Merchant Caravan) vs Bartek (Beastmen Raiders) - Avalanche
  • M.T. (Marauders of Chaos) vs Orris (Witch Hunters) - Avalanche
  • Skavenblight (Ogre Maneaters) vs Warboss Krzychu (Battle Monks of Cathay) vs Necroduckey (Orcs & Goblins) vs Staś (Black Dwarfs) - Last Orders

Wielkie dzięki za spotkanie! Walka w karczmie była dziś iście epicka.

Ogrów była piątka - wygrała opcja PG, ale był to bardzo dobry ruch. Już wyjaśniam - zamiast jednego młodzika wzięłam halfgrowna. Niby mała różnica w modelu, a w statach całkiem spora. W cenie niestety też, dlatego musiałam pojechać po broni ;/ Ale coś za coś. Poza tym standardowo - szef, hunter i dwa młodziki. Sam fakt brania młodzików to już klimat w tym scenariuszu, kto inny wziąłby bulla.

Ponieważ każdy wystawiał po 5 modeli, ja i Staś wystawialiśmy całą bandę, a Michał z Krzyśkiem losowali. Michałowi wylosowało się nawet fajnie, natomiast Krzysiek trochę gorzej, ale zawsze kogoś tam do bitki miał. Gwiazdami jego bandy było dwóch soldierów, którzy konsekwentnie rzucali butelkami w kogo popadło i nawet ubili tak jednego orka.

Mniej więcej po równo modeli (ilościowo, proporcje wśród band były różne) znalazło się na każdej z trzech kondygnacji - piwnicy, parterze i piętrze z antresolą. U mnie na piętrze był jeden halfgrown, którego od razu spisałam na straty (jakże niesłusznie! Ustał do końca, wieloturową walkę z orkiem przetrwał), na parterze szef z młodzikiem, w piwniczce hunter z drugim młodzikiem. Ten ostatni przetrwał najkrócej i niewiele zdziałał, ale tego się w sumie spodziewałam.

Pechowcem był: hunter, który zszedł zaraz po tym, jak znalazł ornamental weapon (kto był przy stole, ten wie, że moje ogry generalnie nie radziły sobie ze znajdowaniem broni improwizowanej, więc to był mega hiper super duper fart). Inna rzecz, że dłuższy czas wytrwał w walce z bossem orków i gdyby nie cholerna zbroja na tymże panu, zdjąłby go chyba ze dwa czy trzy razy. Rzuty jednakże były pechowe.

Z randomów: Nie pojawił się ogrzy wykidajło (przy tylu pobratymcach w lokalu chyba uznał, że nie ma co) i nikt nie poleciał na cycatą barmankę, choć trzęsła kuprem parę razy i zdawało się już, że masowa erekcja nikogo nie ominie. Za to dwa razy ogry uraczyły się drinem, który szefowi nawet wyszedł na dobre (+1 do W, ale -1 do WS), a raz jeden z battle monków sam się wykopał na tamten świat.

Najostrzej z moich siekł szef, który na starcie dobrał się do mnichów. Jednego wręcz wykopał za okno. Dopomógł mu młodzik, który przy okazji zebrał expa... sorry, pół expa. Głupie ogry awansują wolniej.

Ostatecznie, halfgrown, który całą bitwę był samotny wśród wielu wrogów na piętrze, przetrwał. Nie wiem, jakim cudem, ale dał radę. Gdy ostatni wróg ostał się na polu bitwy (tj. krasnal Stasia), ten wciąż dzielnie się bronił. Nawet młodzik, który skończył sieczkę w piwnicy i powoli dążył do walk na piętrze, nie musiał mu pomagać. Halfgrown jest absolutną gwiazdą tej bandy. W nagrodę aż kupię mu broń.

Nie popieściły mnie serious injuries, mam wybór u szefa między OBW a utratą oka. Niby oba można wyleczyć u wiedźmy, ale kto wie, kiedy będzie okazja. U huntera miałam wybór między śmiercią a chest woundem. Uroczo. Reszta przeżyła.

Za to eksploracja cieszy - rzucałam 6 kostkami (jedna do odrzucenia, ze skilla mountain guide'a) i było 4x6. Więc ogrzy szef, który jak wszystkie ogry raczej nie ma głowy do naukowych spraw, może nauczyć się akademickiej umiejętności. Tyle wygrać!

Dziękuję wszystkim przeciwnikom. Bitwa była mega epicka i zaskakująca - niemal do końca nie było wiadomo, kto zostanie na polu bitwy. Mnichom dobrze szło rzucanie butelkami, warlock orków zdjął 5 typa, krasnoludy uparcie zdawały rzuty obronne... łatwo nie było, ale za to fajnie.

Do zobaczenia za tydzień!

Skavenblight

 

Imponujący raport, Natalia!

Z mojej strony nieco krótsze podsumowanie...

Przede wszystkim: kampania BTB oficjalnie rozpoczęta i to w eleganckim stylu, bo w klubie na inauguracji zjawiło się aż 10 osób (a zważywszy na to, że parę osób, które co do zasady deklarowały udział w kampanii, ale dzisiaj akurat nie dotarły, zjawi się na spotkaniach następnych, mamy szansę utrzymać podobny wynik!

Kampanię rozpocząłem dość tradycyjnie, czyli moimi ulubionymi krasnoludami. Rozpiska na starcie bez szału (500 zk nie rozpieszcza), czyli komplet bohaterów, clanswoman i thunderer oraz niziołek kucharz. Dopakowani nieco sprzętem - zbroje, krasnoludzkie topory, pistolety itp. - ale bez przesady.

Grałem z Kefasem w scenariusz "Traces to emprise", czyli przesłuchiwanie wieśniaków z Cathayu, celem zlokalizowania zaginionej karawany (a przy okazji uzyskania paru innych ciekawych informacji). Mimo moich obaw o losy scenariusza wynikające choćby z niemal dwukrotnej przewagi liczebnej przeciwnika, nie dość, że zebrałem maks. tzw. "punktów informacji" (wygląda na to, że zabójcy trolli świetnie nadają się do przesłuchiwania), to jeszcze doprowadziłem przeciwnika do voluntary routa, zdejmując mu, głównie z dystansu, 4 modele.

Krótko podsumowując, udany start w prawdziwie krasnoludzkim stylu i duuużo złota do wydania!

P.S. Tekst wieczoru by Vercy: "Czy TY jesteś gimbaza!?!?"'

Kapitan Hak

 

Bitka była przednia. Co prawda orki wymiękły pierwsze, ale stawały dzielnie. Boss odpierał ataki niezmordowanych krasnali i ogrów, aż wreszcie jego tarcza zawiodła, zwalił o jednego save'a za dużo i padł heroicznie:) Za to warlock zarobił na upkeepa i to z nawiązką - mawiają, że w krainie nieuzbrojonych koleś z mieczem jest królem, a co dopiero koleś z płonącym mieczem troszkę szkoda, że szaman zamias iść do knajpy z chłopakami wolał się wychillautować przy pomocy grzybków, ale bywa i tak. Suma sumarum chłopaki dostali oklep, ale nie żałują - injuries poszły dobrze, same full recovery i survived against the odds dla bossa. Jeden z nobów miał opcję na pojedynek z wojownikiem chaosu, ale pozwolił biedakowi żyć (wspaniałomyślnie, rzecz jasna). Dziękować moim szlachetnym ogrzo/kitajsko/mrocznokrasnoludzim opponentom za partyjkę - widzim się za tydzień!

Necroduckey

 

Moja walka z Bestiami z lasu była prostolinijna jak nigdy, wszyscy uciekali przed bistmenami a jak lawina przyszła dość blisko, to kupcy dali nogę, żeby sobie choć poeksplorować i zarobić kasę. Nawet udało sie ubić szamana orków, ale nie był to jakiś wielki wyczyn

Minotaur w Heavy Armorze to zło, przyjmował na klatę wszystko co w niego posłałem. :/

Vercy

Szukaj

Ogłoszenia

Spotkania klubowe:

 

Wtorki, od godz. 19:00.

Soboty, od godz. 9:00.

Niedziele, od godz. 11:00.

 

(prosimy o upewnienie się, czy zajęcia w danym terminie nie zostały odwołane)

  

Pokazy i nauka gry:

 

[aktualnie brak zaplanowanych]

 

Warsztaty makietowe:

 

[aktualnie brak zaplanowanych]

 

***

Tu się spotykamy:

 

Staromiejski Dom Kultury w Warszawie,

Sala "Klubowa", I. piętro.

 

***

KLUBOWY KALENDARZ!

Pinterest!

Pinterest

DT na Facebooku

Kto online

Naszą witrynę przegląda teraz 143 gości 

Logowanie