Kampania BTB - relacja z jedenastej bitwy (04.02.2014)

W dniu 4 lutego 2014 r. odbyła się jedenasta bitwa w klubowej kampanii Border Town Burning. Zdjęcia z potyczki znajdują się w klubowej galerii: http://debowatarcza.vot.pl/spotkania-klubowe/category/170-20140204-staromiejski-dom-kultury, natomiast poniżej przedstawiamy relacje uczestników, zamieszczone na forum Azylium.

Obecni gracze i rozgrywane scenariusze:

  • Skavenblight (Ogre Maneaters) vs Kapitan Hak (Dwarf Treasure Hunters) - The Lost Caravans
  • Catachanfrog (Witch Hunters) vs Pan Ryba (Beastmen Raiders) - Traces to Emprise
  • Necroduckey (Orcs & Goblins) vs Telchar (Merchant Caravan) - Tainted Copse

 

Graliśmy dzisiaj z Natalią w "Lost Caravans" - można rzec, że "do oporu", bo wyszliśmy już nieco po 22 (o dziwo, portier się nie wkurzał).

Jutro napiszę obszerniej - dzisiaj krótko i na temat, że było naprawdę dynamicznie, krwawo i epicko. Wprawdzie zarządziłem taktyczny odwrót, by nie dopuścić to zbyt dużych strat, ale - uwaga, uwaga - mój dzielny krasnoludzki dowódca ubił Belandysha i zyskał... Broadsword of Damnation!

Jednym słowem: pierwszy z artefaktów Chaosu u moich krasnoludów na składzie.

Kapitan Hak

 

Gratulacje! O jednego chaos dziada mniej!
Ja z kolei grałem z Wacławem w traces to emprise licząc na łatwe (biorąc pod uwagę wysokie Ld moich witch hunterów) CP. Efekt: TAKIEGO WAŁA!!!
Mimo, że przesłuchujący bohaterowie mieli 10 i 2x9 na liderce, zdobyłem 6 pkt w przesłuchaniach z czego 3 na siłę. F.ck!!!
Do tego moi strzelcy, którzy w poprzedniej bitwie nakosili xpów za strzelanie, walili rzuty na zranienie/trafienie jak meksykańskie dzieci pinaty na urodziny. Czyli w skrócie kiepsko.
Mimo wszystko gra z Wacławam jak najbardziej pozytywna (czyli jak zwykle). W przeciwieństwie do moich WH, beastmeni zarobili 11 pts na przesłuchaniach (LD) mimo, że maks mieli na 8. Jedna faza walki wręcz zaowocowała 5 OoA ze strony Wacława i zerowymi stratami po mojej co skończyło się routem zwierzaków.
Bitwa wygrana, bardzo milo spędzony czas i najważniejsze, że udało się wyjść na piwo!
Dodatkowo, pozytywnym aspektem był Roman, który wpadł rzucić na injuries. Nie powiem, grało się wtedy ciężko ale mimo wszystko przychodzenie by uregulować taką "sprawę" świadczy o pewnym poziomie. respect
(wampir wyrzucił stupidity - będzie zabawnie)
I najważniejsze: bitwa bez laserka!

Catachanfrog

 

Hmmm. No tak. Wywołałam Belandysha, licząc na ubicie go, zdobycie CP i miecza, ale ostatecznie zaszczyt ten przypadł krasnoludom - ponieważ jednak służą tak jak ogry, Cesarzowi, to cóż - nie ma tego złego! Belandysh odesłany, miecz zdobyty, a zawsze jeszcze ktoś ten mieczyk może wykraść.

Zagraliśmy z Tomkiem Lost Caravans, niestety scenariusz ten jest mocno czasochłonny, a zaczęliśmy grać z poślizgiem. Dlatego pośpiech dał nam się we znaki, a niektórzy wciąż mieli jakieś pytania i odrywali nas od gry. Krasnoludom świetnie szło ubijanie ogrów atakujących karawanę. Moim ogrom, jak na ironię, szło to dużo gorzej. Mojemu szamanowi RAZ wyszło zaklęcie (ma dwa zaklęcia na trudność 7 i jedno na 6). Za to zdał inicjatywę (ma 2 i to po awansie), kiedy potrącił go wózek. Tygrysek się nie zbiesił, ale zszedł z pola bitwy, więc były spore emocje przy rzucaniu po bitwie. Największym przegranym był bull (cleaver, iron fist, heavy armor, skill bull charge), który nie był w stanie ubić słabszego od siebie ogra i jeszcze zarobił gonga za 2W w pierwszej turze walki. Miło zaskoczył hunter, który wprawdzie zszedł i dostał -1 do I, ale wcześniej zdjął chyba 2 typów, w tym mocnego slayera. Raz udało się trafić z armatki. Tak dość... słabo to wypadało, za to bardzo długo nie udało się moich ogrów ubić. Zaczęły schodzić dopiero pod koniec bitwy. Krasnoludy w tym czasie już routowały. Ogry potem też - w routach więc mogłoby być różnie, ale na pewno byłoby więcej strat po obu stronach, bo i krasnale wcale nie były takie pancerne, jak mi się wydawało.

Wielkim plusem były underdogi, dzięki którym większość mojej bandy ma awanse. Nawet z ratingiem 220+ można jeszcze znaleźć bandę, która podaruje taki ładny bonus. U mnie wszystko przeżyło, jedynie hunter lekko został uszkodzony. U Tomka szalona snajperka została oślepiona na jedno oko i jeden clansman poszedł do piachu, więc trochę szkoda. Ale takie życie.

Skavenblight

 

Po długiej, bo aż dwutygodniowej przerwie, miałem okazję zagrać przeciwko Catachanfrog i jego Łowcom Czarownic. Graliśmy scenariusz "traces to emprise". Pogoda była deszczowa ale nikt z tego tytułu nie miał większych minusów. Jeśli chodzi o zdarzenie losowe to na Łowców wyskoczył wściekły wilk i nie narobił żadnych strat.

Strategia była prosta, jak najszybciej przeprowadzić przesłuchania zdobywając jak najwięcej informacji, a później świętować zwycięstwo. Łowcy w przesłuchaniach mieli dużą przewagę nad Koziołkami dzięki wysokiej wartości Ld. Ponad to Zwierzoludzie mieli minusa z racji na pochodzenie, wiadomo chaos do przyjaznych się nie zalicza.
Już po pierwszych turach okazało się, że Łowcy mieli ogromnego pecha. Koziołki zaś masę szczęścia, bo po pierwszych dwóch domkach miały +6 pkt. W kolejnych turach dobra passa Zwierzoludzi się tylko utrwaliła, finalnie kończąc z 11 pkt informacji. Dla równowagi w drugiej części gry Łowcy sprali Beastmen'om futra. Zdejmując parę psów, Gorków oraz Spawn'a, tego zatłukło czterech "Flagasów".
Potyczka skończyła się po tym jak Centigor -szef Zwierzoludzi nie zdał testu rozbicia.
Po obu stronach wszyscy bohaterowie przetrwali, więc eksploracja była bogata. Dla Zwierzoludzi prócz kilkunastu monet trafił się koń z ekwipunkiem. Ponad to jeden Gor dostał rozwój.

Rozgrywka była dynamiczna i zaskakująca. Koziołki okazały się mistrzami w wyciąganiu informacji (i to po dobroci) zaś Spawn największym cieniasem w walce. W nagrodę za przegraną i zdobyte 11 pkt mogę przy najbliższej okazji wybrać scenariusz, a nawet "The Lost Caravans" : )

Dzięki za spotkanie i świetną bitwę.

Pan Ryba

 

Czas na rozwinięcie bitwy "Lost Caravans" rozegranej między mną, a Natalią!

Już na samym początku, po samej ilości modeli rozstawionych na stole (18 moich, ok. 10 Natalii, 10 wrogich ogrów! i tyleż samo załogi osaczonego kupca), wiedziałem, że nie będzie to krótka bitwa, natomiast na pewno będzie wielce krwawa!

Żałowałem trochę, że przeciwnik - ogry prowadzone przez Natalię - służy temu samemu Cesarzowi Cathayu (ten sam "objective", czyli "The Celestial Protectorate") - wolałbym tłuc jakieś pomioty chaosu niż de facto sojuszników, co zresztą przełożyłoby się na większą ilość Punktów Kampanii.

Dlatego w pierwszej kolejności skoncentrowałem się - jak zresztą i Natalia - na obronie kupców przed agresywnymi ogrami z gór, które napadają na karawany. Ubić dziesięciu takich bydlaków to konkretne wyzwanie, ale przy stopniu zaawansowania naszych band nie okazało się to zadaniem ponad nasze siły i wraz z upływem kolejnych tur kolejne ogry padały, tylko z pojedynczymi stratami po naszej stronie.

Wtedy właśnie nastąpił nieoczekiwany i wielce epicki zwrot akcji w postaci pojawienia się na polu bitwy Belandysha - śmiertelnie niebezpiecznego wybrańca Tzeentcha, dzierżącego przeklęty artefakt - "Broadsword of Damnation". Szarżującemu chaosiarzowi wyszedłem na przeciw moim dowódcą - tanem Gottrim oraz jego kumplem, zabójcą trolli Boendalem. Efekt był widowiskowy i godny zapisania w pełnych chwały krasnoludzkich kronikach - Belandysh padł w ciągu dwóch tur pod ciosami moich dwóch krasnoludów (przy czym ostateczny cios, wysyłający bohatera Chaosu w niebyt, zadał Gottri).

Tym właśnie sposobem jako pierwszy z naszej obecnej kampanii wszedłem w posiadanie jednego z czterech artefaktów, których tak intensywnie poszukujemy na wschodnich ziemiach Starego Świata.

Podniesiony na duchu zdobyciem miecza i podekscytowany rozgromieniem ogrów-grasantów przyszła pora na atak na ogry Natalii. Niestety był to moment, kiedy losy bitwy obróciły się na moją niekorzyść i pomimo paru sukcesów kolejne moje krasnoludy zaczęły padać pod ciosami olbrzymich mieszkańców Gór Lamentu.

Jako że nie miałem ochoty stracić większej części bandy, zdobyłem już, co chciałem, a ponadto kończył nam się czas, zarządziłem taktyczny odwrót.

Po bitwie niestety okazało się, że do wiecznych sal przodków udał się jeden z wielce doświadczonych wojowników klanowych, a bohaterka - krasnoludzka kobieta opętana szaleństwem i wymachująca garłaczem, po postradaniu piątej klepki straciła również oko (do strzelania z garłacza jednakowoż zbędne).

Zarobki przyzwoite, a do tego ten miecz! Jestem zatem dobrej myśli co do dalszego rozwoju kampanii i przyznam szczerze, że czekam już niecierpliwie na scenariusz - oblężenie.

Kapitan Hak

Szukaj

Ogłoszenia

Spotkania klubowe:

 

Wtorki, od godz. 19:00.

Soboty, od godz. 9:00.

Niedziele, od godz. 11:00.

 

(prosimy o upewnienie się, czy zajęcia w danym terminie nie zostały odwołane)

  

Pokazy i nauka gry:

 

[aktualnie brak zaplanowanych]

 

Warsztaty makietowe:

 

[aktualnie brak zaplanowanych]

 

***

Tu się spotykamy:

 

Staromiejski Dom Kultury w Warszawie,

Sala "Klubowa", I. piętro.

 

***

KLUBOWY KALENDARZ!

Pinterest!

Pinterest

DT na Facebooku

Kto online

Naszą witrynę przegląda teraz 55 gości 

Logowanie